Opalanie
Opalenizna stała się bardzo popularna po II wojnie światowej, kiedy przestała oznaczać niższą warstwę społeczeństwa. Kobiety bez względu na wiek, czy status majątkowy, chętnie korzystały z dobroci promieni słonecznych.
Co to jest?
Opalanie się to odsłanianie skóry na działanie promieni ultrafioletowych naturalnych lub sztucznych. Wynikiem takiego opalania jest zazwyczaj piękna opalenizna, o którą należy później dbać za pomocą odpowiednich kremów lub balsamów albo oparzenia skórne, które z kolei należy leczyć.
Cudowny wynalazek
Obecnie młode dziewczyny, przez cały rok chcą utrzymać ładną opaleniznę. Jednak naturalne opalanie nie daje tego efektu. Cudownym wynalazkiem XX wieku okazało się solarium.
Miało ono zredukować promienie UVB, powodujące poparzenia słoneczne, a wzmocnić dawkę promieni UVA, które także przyczyniają się do uzyskania opalenizny, ale bez rumienia czyli zaczerwienienia i podrażniania skóry.
Kiedy zauważono, jak niebezpieczne może być promieniowanie UVA i zrozumiano, że jego przedawkowanie może doprowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń skóry i zwiększenia wystąpienia raka, zmniejszono jego moc. Jednak promieniowanie UVA ma nadal duży wpływ na fotostarzenie się skóry.
Nieświadome uzależnienie
Mimo że słyszy się wiele na temat sztucznego opalania, ludzie nieświadomie uzależniają się od tego.
Tanoreksja bo tak nazywa się uzależnienie od solarium, niesie ze sobą same szkody i zagrożenia, jednak nikt nie zdaje sobie z tego sprawy tylko myśli o zaletach i przyjemności szybkiego opalania się i posiadania pięknej opalenizny przez cały rok. Osoby namiętnie poddające się tym zabiegom mają obniżoną kondycje skóry.
Staje się ona gruba, szorstka, twarda, mało sprężysta. Często występują rozszerzone naczynka. Uzależnienie stało się na tyle silne, że często jedna wizyta nie wystarcza. Solarium jest dla ludzi, którzy wiedzą jak z tego korzystać. W większości przypadków jest jednak na odwrót.
Piaskowe lenistwo
Czas wakacji i urlopów, to czas wypoczynku, słońca i przyjemności. Lubimy wtedy wygrzewać się na piasku, trawie, czy na leżaczku.
Odsłaniamy znaczną część naszego ciała i jak gdyby nic pozwalamy promieniom słonecznym nas ogrzewać.
Taki relaks na słońcu jest bardzo niebezpieczny jak ostrzegają dermatolodzy. Opalanie jest szkodliwe. Najbardziej między godziną 11.00 a 15.00.
Jednak wielu z nas nie zdaje sobie z tego sprawy, tylko leży „plackiem” i „smaży się” na słońcu. Błędne jest myślenie, że wszelkie kremy, balsamy przeszkadzają w opalaniu. Tylko one mogą zapewnić pewna ochronę dla twojej skóry i utrzymać opaleniznę na dłużej. Zalecane jest naturalne opalanie w połączeniu z aktywnością fizyczną. Dzięki temu nasza skóra chwyci kilka promyków słońca i delikatnej opalenizny, a my przy okazji poprawimy naszą kondycję poprzez jazdę na rowerze, spacery, lub na basenie.
W naturze jesteśmy poddani mniejszej mocy promieniowania UVA i jeżeli korzystamy z tej metody opalania zadbajmy również o odpowiednie kremy z filtrem jakich potrzebuje nasza skóra.
Oba typy opalenizny zarówno ta naturalna, jak i uzyskiwana przez solarium powstają dzięki tym samym procesom melanogenezy czyli tworzenia się malniny zachodzącym w komórkach skóry.
Nie solarium, nie słońce...
Dużo osób z różnych przyczyn nie może korzystać z żadnej metody opalania się. Co wcale nie oznacza, że muszą z tego rezygnować całkowicie.
Sklepy kosmetyczne maja szeroki asortyment jeżeli chodzi o różnego typu kremy, olejki samoopalające.
Działanie ich ma celu stopniowo barwić skórę na kolor brązowy. Trudno jest polecać konkretne i najlepsze samoopalacze, gdyż ich efekt działania zależy od indywidualnych cech skóry.
Samoopalacze gwarantują bezpieczną opaleniznę, dzięki nim masz lekko przyciemniona skórę. Jednak wszystko ma swoje plusy i minusy. Podobnie będzie jeżeli chodzi o kremy samoopalające.
„Opalona” skóra samoopalaczem jest ciągle narażona na działanie promieni słonecznych, dlatego wciąż wymaga skutecznej ochrony jaką dają preparaty z filtrami ochronnymi. Niektóre samoopalacze posiadają takie właściwości.
Jaki samoopalacz?
Dla trochę wymagających polecane są samoopalacze z firmy L'OREAL PARIS, które rewelacyjnie nawilżają twarz.
Dwukomorowy( zabarwiony krem nawilżający i samoopalacz z kwasami AHA) idealnie wygładza i opala skóra.
Dużą popularnością cieszą się produkty z KOLASTYNY, które zawierają naturalne substancje brązujące, opóźniają proces starzenia skóry i nadaje naturalny kolor opalenizny.
Niestety ma mało przyjemny zapach.
Również często stosowany przez dziewczyny jest produkt, który po kilku godzinach daje efekt opalonej skóry. Kremy samoopalające z SORAYA.
W przystępnej cenie, świetnie się wchłania, ale ma nieprzyjemny zapach. Ujędrnia skórę i zapobiega jej wysuszaniu się.
A może tabletki?
Istniej jeszcze jeden produkt, który też cieszy się uznaniem. Są to tabletki, które dostarczają naszemu organizmowi skutecznych antyutleniaczy walczących z wolnymi rodnikami. Zawierają one witaminę E,C oraz sam beta-karoten, który gromadzi się powyżej naskórku, dlatego może nadawać skórze lekko opalony odcień.
Stosowanie tego preparatu nie gwarantuje brązowej opalenizny.
Nadmierne stosowanie tego preparatu może spowodować występowanie pomarańczowych plamek na skórze.
Poza tym naturalne łykanie tych tabletek nie zwalnia nas ze stosowania produktów ochronnych z filtrami.
Każdemu marzy się piękna opalona skóra jednak nie ma takiego sposobu, który zagwarantuje nam bezpieczne opalanie. Jak już chcemy się opalać to z głową
