Ach te kompleksy...
Problem związany z kompleksami tyczy się zarówno kobiet jak i mężczyzn. Jednak my kobiety przywiązujemy do nich zdecydowanie większą uwagę.
Skąd się biorą kompleksy ?
Wystarczy spojrzeć na okładki gazet, kolorowe bilbordy, teledyski – wszędzie widzimy aksamitne ciała modelek, o nienagannych wręcz idealnych kształtach. Wieczorem, po całym dniu wpatrywania się chcąc nie chcąc w takie „lalki” spoglądamy w lustro i zaczynamy wyliczać nasze niedoskonałości : mały / duży biust, zbyt puszysta figura, niski wzrost, brzuch, który nie jest idealnie płaski itd...
Trochę ruchu i...
Jeśli po zimie zauważyłyśmy u siebie kilka, zbędnych kilogramów wystarczy po prostu postawić na większą sprawność ruchową, która umożliwi nam ich spalenie. Nie musimy stosować żadnych drastycznych diet.
Najistotniejsza sprawa to zadbany a nie idealny wizerunek. Jeśli mamy niedoskonałości możemy je ukryć pod dobrze dopasowanym ubraniem.
Piękne ciało to ciało, które bije swoją naturalnością. Zatem czyste i odpowiednio nawilżone.
A do tego nie potrzebujemy żadnego grafika.
Ależ drogie panie...
Oprócz medialnego chaosu nasze kompleksy wywołuje presja mężczyzn. Oni działając pod wpływem bodźców z otoczenia, również patrzą na kobiety przez pryzmat „idealnych kształtów”.
Już tak jesteśmy stworzone, że nasze działania podświadomie są kierowane faktem, że chcemy się podobać mężczyznom. Dla kogo w końcu się stroimy, malujemy, pryskamy chmurą perfum ?
Oczywiście, że również dla siebie, ale która z nas nie chce zwrócić na siebie uwagi mężczyzny, który akurat jej się podoba...
Jednak zastanówmy się, czy warto wiązać się z mężczyzną, który patrzy na nas tylko i wyłącznie przez pryzmat naszego wyglądu.
Facet, który ciągle wytyka nam nasze niedoskonałości i każe nam nad nimi pracować, nie jest wart naszej uwagi.
Żeby być spostrzeganym przez otoczenie jako osoba atrakcyjna przede wszystkim musimy polubić same siebie. Chodząc ze spuszczona głową, oczyma wyobraźni widząc jak wszyscy wokół wytykają nasze niedoskonałości, tak też będziemy postrzegani.
Tak naprawdę wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas.
Klucz do perfekcji same trzymamy we własnych dłoniach.
